Mam w domu artystkę.....to pewne.
Ot np. sposób dobierania kolorów w malowankach....banan nigdy nie jest malowany na żółto ( to takie banalne) Ami maluje go na czerwono, chmury na pomarańczowo a koty na fioletowo.
Kolejną odsłoną artystycznej duszy mojej starszej jest śpiew.
Przed każdym występem przygotowuję się nasza piosenkarka....zakłada dokładnie dobraną biżuterię (bransoletki i pierścionki) mikrofon w garść i zaczyna występ.
Koncerty zawsze wypadają dobrze zważywszy iż największy krytyk domu Ada, zawsze zaczyna tańczyć w rytm wyśpiewywanych piosenek.
Wczoraj Ami chwyciła aparat i poszła za głosem swojej duszy (artystycznej).
Oto powstałe obrazy.
Proszę nie przekrzywiać głów i nie zastanawiać się czy nie jest to efekt jakiegoś sfermentowanego soczku.
Autorka Ami chciała ukazać na fotkach jak było miło na działce, a że wprawne młode oko dostrzegło że twarze nasze nie są zbyt fotogeniczne, więc zdjęcia wyglądają......tak właśnie :D
poniedziałek, 20 maja 2013
środa, 15 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
POŁÓWKA
no ok...chciałyście chłopa mojego na krótko....oto on....aha wcześniej włosy miał trochę za ramiona..
a już będą c w temacie chłopa, dziś zawitał z bukiecikiem. Tak sobie myślę że wolę niespodziewanie dostać takie malutkie pachnące dzwoneczki niż flakon drogich perfum.....
Ostatnio naszym przysmakiem są deserki zrobione z serków i owoców.....ten ma na górze jeszcze kleksa marmolady malinowej...polecam...niebo w gębie...
ot i na tyle dziś :D
zdjęcie zrobione zza węgla czyli spod pachy czyli tak żeby ślubny nie widział :P
a już będą c w temacie chłopa, dziś zawitał z bukiecikiem. Tak sobie myślę że wolę niespodziewanie dostać takie malutkie pachnące dzwoneczki niż flakon drogich perfum.....
Ostatnio naszym przysmakiem są deserki zrobione z serków i owoców.....ten ma na górze jeszcze kleksa marmolady malinowej...polecam...niebo w gębie...
piątek, 10 maja 2013
"JEST SUPER JEST SUPER WIĘC O CO CI CHODZI..."
Ostatnie dni były pełne energii.....takiej na maksa pozytywnej.Był wypad na basen, gdzie moja starsza szalała jak diabeł tasmański. Wyobraźcie sobie że mój mąż czasami nie nadążał biegać za nią na tych śliskich płytkach. A moja Ami niczym torpeda atakowała poszczególne zjeżdżalnie.
Niektórzy woleli lansować się na leżakach :D
W czwartek wybyłam przedpołudniem do znajomej. Chyba nigdy w życiu tyle nie poplotkowałam na temat kosmetyków :D
Natomiast popołudniem.....ech.....:D.....udał nam się zrobić jeden kroczek w naszym planie. Jeszcze trochę nam zostało do końca ale pierwszy najtrudniejszy krok zakończony sukcesem, więc reszta też powinna pójść gładko :D
A na koniec......mój mąż ściął włosy......po 5 latach noszenia długich ma krótkie, króciusieńkie :D
Niektórzy woleli lansować się na leżakach :D
W czwartek wybyłam przedpołudniem do znajomej. Chyba nigdy w życiu tyle nie poplotkowałam na temat kosmetyków :D
Natomiast popołudniem.....ech.....:D.....udał nam się zrobić jeden kroczek w naszym planie. Jeszcze trochę nam zostało do końca ale pierwszy najtrudniejszy krok zakończony sukcesem, więc reszta też powinna pójść gładko :D
A na koniec......mój mąż ściął włosy......po 5 latach noszenia długich ma krótkie, króciusieńkie :D
piątek, 3 maja 2013
DZIONEK
RANO
Dzionek powitał nas dżdżystością i szarowością, więc w ruch poszły kredki, plasteliny, mazaki, piłki, kucyki, lalki, autka
POPOŁUDNIE
Kiedy już wyczerpały nam się już siły zabawowe, zapakowaliśmy ciałka w kurtki i wykorzystując chwilę nieuwagi chmur które zaprzestały przeciekać wyszliśmy pospacerować :D
Po powrocie deserek.
WIECZÓR
Zaczynam jedną z moich nowości.
Dzionek powitał nas dżdżystością i szarowością, więc w ruch poszły kredki, plasteliny, mazaki, piłki, kucyki, lalki, autka
POPOŁUDNIE
Kiedy już wyczerpały nam się już siły zabawowe, zapakowaliśmy ciałka w kurtki i wykorzystując chwilę nieuwagi chmur które zaprzestały przeciekać wyszliśmy pospacerować :D
Po powrocie deserek.
WIECZÓR
Zaczynam jedną z moich nowości.
wtorek, 30 kwietnia 2013
KAWUCHNA
Jestem nałogowcem.........
Doszło do tego że piję 4 kawy dziennie, i naprawdę muszę się porządnie trzepnąć w fejsa z otwartej żeby nie robić sobie 5.
Kiedyś mieszkając z rodzicami, uwielbiałam zapach kawy. Moja mam mieliła ziarna w młynku zawsze po skończeniu wsadzałam nos i z siłą odkurzacza wysysałam aromat. Potem nadeszła era paczkowanych próżniowo mielonych kaw. Rytuałem dla mnie było delikatne nacięcie foli żeby usłyszeć delikatny syk, no a potem dawałam nura w opakowanie i niuchałam.
I tak po kilkunastu latach spijam ten trunek litrami.
Właśnie na kawusię udałam się z koleżanką......dwie mamuśki rozsiadły się w kawiarni i sączyły napój, rozmawiając o wszystkim byle nie o dzieciach :D
Potem rundka po sklepach celem przymierzania sobie drogich jak skurczybyk ciuchów.
Po takim maratonie uzupełnić trzeba było kalorie, więc padło na deserek.
Doszło do tego że piję 4 kawy dziennie, i naprawdę muszę się porządnie trzepnąć w fejsa z otwartej żeby nie robić sobie 5.
Kiedyś mieszkając z rodzicami, uwielbiałam zapach kawy. Moja mam mieliła ziarna w młynku zawsze po skończeniu wsadzałam nos i z siłą odkurzacza wysysałam aromat. Potem nadeszła era paczkowanych próżniowo mielonych kaw. Rytuałem dla mnie było delikatne nacięcie foli żeby usłyszeć delikatny syk, no a potem dawałam nura w opakowanie i niuchałam.
I tak po kilkunastu latach spijam ten trunek litrami.
Właśnie na kawusię udałam się z koleżanką......dwie mamuśki rozsiadły się w kawiarni i sączyły napój, rozmawiając o wszystkim byle nie o dzieciach :D
Potem rundka po sklepach celem przymierzania sobie drogich jak skurczybyk ciuchów.
Po takim maratonie uzupełnić trzeba było kalorie, więc padło na deserek.
A jak wróciłam do domu, dziewczynki przez tatusia wykąpane, nakarmione, grzecznie spały.......
takie wieczory to "ja chcę jeszcze" : )
Przy okazji zakupiłam takie woski. Muszę powiedzieć że są połowę tańsze od YC a pachną tak samo mocno. Jedyny minus że wszystkie zapachy są czekoladowe :D
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
SAMOCHODY, SAMOCHODY WSZĘDZIE SAMOCHODY
W zeszłym tygodniu był piknik naukowy, a w tym odbywał się samochodowy.
Oczywiście nie mogło nas tam nie być.
Tym razem Krzysiek ciągnął nas podjarany jak 10 latek. Biegał po placu jak kot z chorym pęcherzem, sadzał dziewczynki wszędzie gdzie się dało. Tłumaczył im zawiłe sprawy mechaniczne.
A ja.....spacerkiem, pomalutku za nimi sącząc cappuccino i rżąc ze śmiechu jak koń z mojego męża.
A będąc w temacie, oto nowe buty Amelki......sama sobie wybierała i padło na Auta.....a filmu z Zyg Zakiem nie widziała :)
Oczywiście nie mogło nas tam nie być.
Tym razem Krzysiek ciągnął nas podjarany jak 10 latek. Biegał po placu jak kot z chorym pęcherzem, sadzał dziewczynki wszędzie gdzie się dało. Tłumaczył im zawiłe sprawy mechaniczne.
A ja.....spacerkiem, pomalutku za nimi sącząc cappuccino i rżąc ze śmiechu jak koń z mojego męża.
Ada na quadzie.....bardzo się kobieta wyluzowała nawet za kierownice nie chciało jej się chwycić
Ada i poza numer 6 :)
Ami starała się dorównać młodszej siostrze pozami :D
przerwa na bubble tea
A będąc w temacie, oto nowe buty Amelki......sama sobie wybierała i padło na Auta.....a filmu z Zyg Zakiem nie widziała :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






