Ot zachciało mi się wychodzić z łona matki w grudniu......parę dni bym się wstrzymała i była bym rocznikowo młodsza :P
No i tak grudzień obdarowuje mnie górą prezentów, co nie powiem cieszy mnie ogromnie, no bo kto nie lubi dostawać paczuszek zawiniętych w kolorowe papiery.
Na moje......khhmm kmmm......któreś tam z rzędu......urodzinki od rodziców dostałam ekspres do kawy.
Przyznam szerze że do tej pory piłam napój kawowy czyli kawę rozpuszczalną.
Teraz w końcu codziennie rano czuć u mnie zapach świeżo parzonej normalnej kawki.
I to lubię :D
Dobra lektura, dobra kawa.....żyć nie umierać.
Sama sobie również sprawiłam malutki prezencik na biegunach
A pozostając w temacie lektury....od małżona dostałam pokaźne tomiska.
Kilka nocek będę miała co czytać. Niestety coraz gorzej u mnie ze snem, więc najlepsze na takie bezsenne okazje są grubaśne książki.
Pytacie skąd bezsenność......no dobrze nie pytacie, ale i tak napiszę.........
coraz bliżej nasz wyjazd,
coraz bliżej operacja Amelki,
coraz bliżej początek nowej nóżki mojej córki
.......wiem że będzie dobrze,
wiem że będę twarda
wiem że damy radę
......jednak strach jest
......
No to pociągnę jeszcze temat dzieci i książek.
Kupiłam dla swoich moli książkowych kolejną część.


