W sobotę mimo przepięknej pogody, pół dnia spędziłam w budynku......wybyłyśmy razem z Paulą na Targi urody....miałam nadzieję że będzie tam jakaś nowa miksturka którą się pije i po tygodniu się ma ujędrnione ciało, zero zmarszczek, zmniejszenie brzucha, powiększone cycki i całkowicie brak włosów na łydkach i pachach. Niestety nic takiego jeszcze ni wymyślili :(
Z braku laku zaopatrzyłam się w takie polepszacze urody.....aha no i jak to na takich targach bywa obdarzono nas lawiną próbek.
Co do samych targów....ludzi pełno, stoiska wypełnione wszelakimi kosmetykami, połowy firm nie znałam i pierwszy raz na oczy widziałam, co chwila ktoś wciska jakieś ulotki, po godzinie chodzenia nogi bolą, ręce bolą ( od tachania torebek z ulotkami), w żołądku zaczynają kiszki grać marsza...........czyli jest SUPER bo to jest to co mama (czyt. kura domowa ) kocha :D
Następny w planach wypad to Targi Dobrej Książki :)





